Witajcie Kochani! =) Ostatnio doszłam do wniosku, że kupuję zdecydowanie za dużo szamponów. Powinnam chyba skupić się na takim, który...

Schwarzkopf Schauma, Fresh it Up! - Szampon do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach Schwarzkopf Schauma, Fresh it Up! - Szampon do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach

sierpnia 2015

Schwarzkopf Schauma, Fresh it Up! - Szampon do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach



Witajcie Kochani! =) Ostatnio doszłam do wniosku, że kupuję zdecydowanie za dużo szamponów. Powinnam chyba skupić się na takim, który mi służy, zamiast gromadzić zapasy różnych myjadeł w łazience. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się to zmienić. ;) A dzisiaj Schauma i kilka słów ode mnie na jej temat. Zainteresowanych zapraszam do czytania lektury. :)


Opis produktu:

Szampon Schauma Fresh it Up! To produkt przeznaczony dla młodych dziewczyn, które wkraczają w świat pielęgnacji. Przeznaczony jest dla włosów szybko przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach, które są częstym problemem wśród nastolatek. Delikatnie oczyszcza włosy u nasady z nadmiaru sebum oraz zanieczyszczeń, aby zapewnić im świeżość do 48h. Formuła szamponu zawiera mleczko z kwiatów Passiflory oraz intensywnie pielęgnujące proteiny, aby wzmocnić strukturę włosa i pielęgnować zniszczone końce. Szampon nie zawiera silikonów, aby nie obciążać włosów. Jego delikatny, kwiatowy zapach uprzyjemni chwilę mycia włosów. 

Cena: Ok 6 zł
Pojemność: 250 ml

Skład:



Konsystencja:



Moja opinia:

Szampon kupiłam w opakowaniu o pojemności 250 ml, ale z tego co się orientuję są też większe, które mają 400 ml. :) Opakowanie jest plastikowe, wygodne i ma ciekawą szatę graficzną. Szczerze mówiąc, to właśnie ona skusiła mnie do zakupu, bo wpadła mi w oko. Jak widać konsystencja jest gęsta, perłowa i dzięki niej produkt dobrze się pieni podczas mycia. Niestety z doświadczenia wiem, że szampony o takiej konsystencji średnio się u mnie sprawdzają, albo nie sprawdzają się wcale... Nie miałam jednak możliwości sprawdzenia tego przed zakupem, bo buteleczka nie jest przeźroczysta, więc sprawiłam sobie szampon niespodziankę. :D Jeśli chodzi o zapach, to jest delikatny, świeży, lekko kwiatowy i nie utrzymuje się na włosach. Ogólnie nie jest zły, ale jakoś specjalnie mnie nie urzekł. Morał z tego taki, że chyba jednak nie warto oceniać przysłowiowej książki po okładce, bo można się czasami trochę na tym przejechać i zawieść. :)


Działanie i efekty:

Do zakupu tego szamponu skusiła mnie również informacja, że jest on przeznaczony do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach. Mam dokładnie takie włosy, więc pomyślałam, że warto spróbować. Ogólnie, to szukałam wtedy czegoś małego na wyjazd, dlatego wpadł mi w rączki i pojechał ze mną na wakacje. ;) Jakie były efekty jego stosowania? Praktycznie żadne. Z oczyszczaniem co prawda jako tako sobie radził, ale na tym się kończy jego moc. :) Nie zauważyłam wzmocnienia struktury włosów, czy ich pielęgnacji, chociaż producent o tym wspomina, to efektów brak. Powiedziałabym, że jest to taki zwykły szampon z niższej półki cenowej, który ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi. Podsumowując - pupy nie urywa, że tak to ujmę. :P Później starałam się go zużyć tak, jak zawsze zużywam niesprawdzone szampony, czyli do peelingu z kawy. Tutaj akurat bardziej się nadawał, dzięki swojej gęstej konsystencji. :) Pamiętam, że kiedyś miałam szampon tej firmy z fito-kofeiną i spisał się o niebo lepiej, co świadczy o tym, że nie warto się zniechęcać, tylko dlatego, że jakiś kosmetyk okazał się bublem. Może jeszcze kiedyś kupię tamten szampon i odżywkę z tej serii, bo jestem ciekawa, czy nadal będzie się tak dobrze dogadywał z moimi włosami, no i przy okazji podzielę się z Wami wrażeniami na ten temat. :)

A Wy lubicie produkty tej firmy? =)
Buziaczki! :)

35 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Skarby! =) Muszę przyznać, że cała ta blogosfera jest strasznie uzależniająca. Tyle ciekawych blogów, tyle wspaniałych ludzi, t...

Marion, Hair Anti - Age, Monoi & Olive Oils - Odmładzający lotion do włosów Marion, Hair Anti - Age, Monoi & Olive Oils - Odmładzający lotion do włosów

sierpnia 2015

Marion, Hair Anti - Age, Monoi & Olive Oils - Odmładzający lotion do włosów



Cześć Skarby! =) Muszę przyznać, że cała ta blogosfera jest strasznie uzależniająca. Tyle ciekawych blogów, tyle wspaniałych ludzi, tyle pięknych i inspirujących mnie włosów, po prostu Was uwielbiam! Mój blog tak na prawdę dopiero raczkuje, a już zdążyłam pokochać, to co robię i z przyjemnością poświęcam swój czas na blogowanie. :) Nie zależy mi jednak na statystykach, tylko na tym, żeby robić coś bezinteresownie dla innych. Sama problemów z włosami mam nie mało, więc wiem, że czasem jakieś miłe słowo, czy odrobina wsparcia, potrafią zdziałać cuda. Dziękuję, że jesteście i pamiętajcie żeby nigdy się nie poddawać, a na pewno osiągniecie swój cel i Wasz trud zostanie wynagrodzony. :) A dzisiaj chciałam podzielić się z Wami opinią na temat kosmetyku, który w ostatnim czasie bardzo przypadł mi do gustu. Cóż to takiego? Pan Miś już zdradził. ;P


Opis produktu:

Innowacyjna linia o intensywnemu działaniu wzmacniającym i opóźniającemu starzenie się włosów.
Rosnący trend stosowania kosmetyków anti-aging w pielęgnacji skóry, zainspirował Laboratorium Marion do stworzenia kosmetyków odmładzających włosy. MONOI&OLIVE to linia odżywek opracowana z myślą o pielęgnacji włosów dojrzałych, osłabionych i zniszczonych. Innowacyjna formuła opiera się na połączeniu właściwości niezwykłych olejków- kwiatu monoi i oliwy z oliwek działających na włosy regenerująco, odbudowująco i nawilżająco oraz rewolucyjnego składnika Baicapil™, który aktywuje uśpione komórki macierzyste mieszka włosowego, chroniąc je jednocześnie przed starzeniem.

Odmładzający Lotion uzupełnia niezbędne składniki odżywcze, które włosy tracą z wiekiem. Niezwykle lekka formuła produkty bez spłukiwania zawiera:  Baicapil™, Olej monoi, Oliwę z oliwek, Ekstrakt z zielonej herbaty, Soft emollient i LUSTREPLEX ™.  Dzięki bogatym składnikom aktywnym Lotion działa wygładzająco, zapobiega zniszczeniom, wzmacnia włosy, nadaje im zdrowy połysk, regeneruje, nawilża włosy oraz  ułatwia rozczesywanie.

Cena: Ok 9 zł
Pojemność: 150 ml

Skład:



Moja opinia:

Lotion mieści się w wygodnej, plastikowej buteleczce o pojemności 150 ml. Opakowanie posiada atomizer, dzięki któremu w łatwy sposób możemy rozpylić produkt i aplikacja staje się prostsza. Konsystencja jest przyjazna dla włosów, nie obciąża ich, nie spływa i nie skleja. Duży plus należy się również za wydajność, bo nikt chyba nie lubi kosmetyków, które szybko się kończą. No chyba, że są to jakieś buble. :) Przejdźmy może do zapachu, bo on również przypadł mi do gustu. Jest bardzo delikatny, świeży i trochę przypomina mi arbuza, więc myślę, że to idealne połączenie na lato, tym bardziej, że dość długo utrzymuje się na włosach. :) Najbardziej cieszy mnie fakt, że produkt nie jest drogi. Mi dodatkowo udało się upolować go na promocji, więc nie mogłam sobie odmówić i przegapić okazji. =)


Działanie i efekty:

No i teraz przyszła pora na to, co zachwyciło mnie najbardziej, czyli działanie. :) To chyba jeden z lepszych kosmetyków firmy Marion, jaki używałam. Wystarczy, że psiknę nim włosy i nagle dostają nowe życie. :) Na początku myślałam, że to tylko taki tam bajer i że niby w jaki sposób jakiś tam lotion może odmłodzić mi włosy? Okazało się jednak, że to faktycznie działa, więc coś musi w tym być. Przede wszystkim zauważyłam nawilżenie, miękkość i blask. Moje sianowate kłaczki stały się przyjemne w dotyku i łatwe do rozczesania. Co najważniejsze - wszystko to bez zbędnego obciążenia i sklejenia. No i jeszcze ten piękny zapach, który towarzyszył mi przez cały dzień. Fajnie, że producent postarał się o ciekawy skład, bogaty w naturalne ekstrakty. Generalnie same plusy. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i z czystym sumieniem mogę go Wam polecić, bo po dwóch miesiącach użytkowania, uważam że jest godny uwagi. :)

A Wy co o nim sądzicie?
Może macie jakieś inne sprawdzone lotiony? =)
Buziaczki! :*

16 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Witajcie kochane Robaczki! :) Upał, upał i jeszcze raz upał, a nasze biedne włosy smażą się na słońcu... W takie dni, nie zapomin...

Kallos KJMN Omega - Maska z kwasami tłuszczowymi do włosów suchych i zniszczonych Kallos KJMN Omega - Maska z kwasami tłuszczowymi do włosów suchych i zniszczonych

sierpnia 2015

Kallos KJMN Omega - Maska z kwasami tłuszczowymi do włosów suchych i zniszczonych




Witajcie kochane Robaczki! :) Upał, upał i jeszcze raz upał, a nasze biedne włosy smażą się na słońcu... W takie dni, nie zapominajcie o ich odpowiednim nawilżeniu i olejowaniu. :) Moje kłaczki znacznie bardziej wolą chłodniejsze dni i ja sama zresztą też, ale nie o tym miało dzisiaj być. Niedawno zużyłam kolejnego Kallos'a i postanowiłam, ze podzielę się z Wami moją opinią na jego temat. Jeśli jesteście ciekawi, jak się spisał, to zapraszam do czytania. =)


Opis produktu:

Kallos maska regeneracyjna Omega z kwasami tłuszczowymi Omega-6 dla suchych, zniszczonych włosów bez połysku. Kwasy tłuszczowe omega-6 są istotne dla zdrowia ludzkiego, ale organizm sam nie potrafi ich wytwarzać. Skóra może absorbować, a następnie użyć kwasów tłuszczowych omega-6, dlatego są stosowane zewnętrznie na skórę. Pomagają stworzyć i wzmocnić barierę ochronną skóry głowy.

Maska Kallos Omega zapobiega rogowaceniu oraz chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Optymalizuje aktywność fizjologiczną skóry owłosionej.

Cena: Ok 8 zł
Pojemność: 1000 ml

Skład:




Konsystencja:



Moja opinia:

Maska mieści się w litrowym, zakręcanym słoju, jak to na Kallos'a przystało. ;) Opakowanie nie jest specjalnie dobrej jakości, bo plastik, z którego zostało wykonane trochę się wygina, ale jeśli nie spadnie Wam z wysokości, to nie musicie się martwić, że nie przeżyje. ;P. Taki gigant na pewno wystarczy nam na długi okres czasu, więc ma plus za wydajność. Cena, to w ogóle jakaś rewelacja, bo ciężko byłoby się nie skusić na litr maski za 8 zł. :) Jeśli jesteście ciekawi, gdzie ją zamówiłam, to odsyłam Was tutaj. Przejdźmy teraz może do konsystencji. Co prawda nie jest ona zbyt gęsta, ale też nie przecieka przez palce i nie spływa z włosów, więc nie mam na co narzekać. Największe zdziwienie wywołał u mnie zapach. Wyczuwam tam jakąś nutę słodkości i pieczywo... ;P Nie wiem czemu, ale to było moje pierwsze skojarzenie po otwarciu opakowania. Najważniejsze jest chyba jednak działanie i myślę, że to ono powinno być wyznacznikiem jakości danego kosmetyku. ;)


Działanie i efekty:

Kallos ma ostatnio dużo nowości i dlatego postanowiłam, że wypróbuję coś z tych nowinek. ;) Moje włosy są suche, więc pomyślałam, że maska z kwasami tłuszczowymi okaże się strzałem w dziesiątkę. Z drugiej jednak strony nie oczekiwałam od niej niczego specjalnego i w sumie dobrze, bo się nie zawiodłam. Po jej zastosowaniu włosy były bardziej miękkie, łatwiej się rozczesywały, a końcówki wyglądały przyzwoicie. I to właściwie wszystko z tych pozytywnych aspektów. Niestety nie zauważyłam regeneracji, czy nawilżenia... Produkt jest bardzo tani w odniesieniu to pojemności, dlatego też działanie nie powala na kolana. Najważniejsze, że nie zrobiła mi krzywdy i jakieś tam efekty były. Myślę, że warto ją wypróbować, bo być może u Was wypadnie lepiej niż u mnie, a nawet jak się nie sprawdzi, to zawsze można wykorzystać do stosowania przed myciem lub z czymś zmieszać. =) 

A Wy lubicie produkty z Kallos'a?
Dajcie znać co już testowałyście. :)
Buziaczki! :*

21 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Kochani! =) Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem wielką zwolenniczką naturalnej pielęgnacji włosów, dlatego co jakiś czas pojawiają si...

Rumianek sposobem na ukojenie skóry głowy i zdrowe włosy Rumianek sposobem na ukojenie skóry głowy i zdrowe włosy

sierpnia 2015

Rumianek sposobem na ukojenie skóry głowy i zdrowe włosy



Cześć Kochani! =) Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem wielką zwolenniczką naturalnej pielęgnacji włosów, dlatego co jakiś czas pojawiają się tutaj tego typu posty. :) Fakt, że dzisiaj w drogeriach mamy przeogromny wybór kosmetyków, ale jednak to co dała nam natura, to prawdziwy skarb. O rumianku jeszcze u mnie nie było i myślę, że warto o nim wspomnieć. Jeśli chcecie poczytać o innych ziółkach, to wcześniej pisałam również o pokrzywie, łopianie i skrzypie polnym. No dobra, ale co z tym rumiankiem? Tradycyjnie pozwolę sobie zacząć od włosów. :)


Wpływ rumianku na włosy:

  • Chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi (promieniowaniem UV, mrozem i suchym powietrzem)
  • Wzmacnia i odżywia cebulki włosowe
  • Zapobiega wypadaniu
  • Jest pomocny w leczeniu łupieżu
  • Stabilizuje wydzielanie sebum
  • Łagodzi stany zapalne i podrażnienia
  • Ma działanie przeciwbakteryjne
  • Rozjaśnia włosy
  • Nadaje im blask i miękkość
  • Dzięki niemu zyskują elastyczność
  • Sprawia, że są zdrowe i pielęgnuje je


Rumianek jest chyba głownie znany ze swoich właściwości rozjaśniających, jeśli chodzi o włosy. Nazwałabym go nawet takim naturalnym rozjaśniaczem. :) Warto również zwrócić uwagę na jego inne cenne właściwości, takie jak łagodzenie podrażnień, czy zwalczanie łupieżu. Myślę, że osoby, które borykają się z takimi problemami i ich skóra głowy nie jest w najlepszym stanie powinny poświęcić chwilę czasu na zapoznanie się z nim. Dodam jeszcze, że w przypadkach chorób skórnych jest nawet zalecany do stosowania. Oprócz tego, chroni nasze włosy przed promieniowaniem UV, dlatego dobrze sobie o nim przypomnieć latem, kiedy męczą nas te straszliwe upały i biedne kłaczki są bardziej narażone na słońcu. ;)


Co kryje w sobie rumianek?

  • Witaminę A
  • Witaminę C
  • Witaminę D
  • Witaminę E
  • Witaminę K
  • Tiaminę
  • Ryboflawinę
  • Niacynę
  • Witaminę B6
  • Witaminę B12
  • Kwas foliowy
  • Kwas pantotenowy
  • Cholinę
  • Wapń
  • Żelazo
  • Magnez
  • Fosfor
  • Potas
  • Sód
  • Cynk
  • Miedź
  • Mangan
  • Selen
  • Fluor
  • Lipidy


Rumianek już w starożytności był ceniony za swoje zdrowotne właściwości i chyba nie bez powodu, bo mamy tutaj masę witamin. Kiedyś nie pomyślałabym o tym, że takie ziółko może być przydatne w pielęgnacji włosów, ale jednak włosomania, to nie tylko obsesja na punkcie włosów, ale także zdobywanie cennej wiedzy. Jeśli Wasze włosy nigdy nie miały bliższego spotkania z rumiankiem, to chyba najwyższy czas to zmienić. Oczywiście nie chcę nikogo zmuszać, ale jeżeli coś ma pomóc, to czemu nie?  Sami zresztą zdecydujecie, czy warto zaryzykować i spróbować. =) 


Jak stosować rumianek?

Jeśli chcecie aby Wasza pielęgnacja była w stu procentach naturalna, to polecam zrobić sobie płukankę z rumianku, zastosować olejek, a jeśli macie zdolności, to może uda Wam się nawet szampon własnej roboty. ;) Pamiętajcie jednak, że rumianek może wysuszyć nasze włosy, dlatego jeśli zaczniemy go stosować, to nie możemy zapomnieć o ich odpowiednim odżywieniu (maski, odżywki, olejowanie). Wcześniej wspomniałam również, że ma on właściwości rozjaśniające, więc nie koniecznie będzie odpowiadał dziewczynom o ciemnych włosach. No chyba, że chcecie nieco zmienić swój kolor, to jak najbardziej. :) Nie myślcie tylko, że skoro rumianek rozjaśnia, to po jego stosowaniu będziecie od razu wyglądać, jak po wizycie u fryzjera, ale regularne stosowanie na pewno da efekty i możecie zyskać dzięki niemu naturalne refleksy. Rumianek może być też stosowany od wewnątrz w postaci herbatki, dzięki której dostarczycie organizmowi niezbędnych witamin i minerałów, co również przełoży się na poprawę stanu naszej czupryny i zyskamy na zdrowiu. Istnieje prawdopodobieństwo, że nie każdy będzie chciał się bawić w wyżej wymienione czynności i wtedy możecie sięgnąć po gotowe produkty z drogerii, czy apteki. Myślę, że nie brakuje tam szamponów z rumiankiem, odżywek, suplementów, itd. Ze swojej strony zachęcam Was jednak do spróbowania tych naturalnych metod, bo w końcu naturalne sposoby na poprawienie urody są najkorzystniejsze dla naszych włosów. =)

Próbowałyście już kiedyś rumiankowych kuracji?
Dajcie znać, czy Wasze włosy się z nim polubiły. =)
Buziaczki! :*

10 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć! =) Nie było u mnie dawno nic o suplementacji, dlatego pora to zmienić. Jakiś czas temu zaczęłam szukać czegoś na wzmocnienie m...

Jelfa - Calcium Pantothenicum Jelfa - Calcium Pantothenicum

sierpnia 2015

Jelfa - Calcium Pantothenicum



Cześć! =) Nie było u mnie dawno nic o suplementacji, dlatego pora to zmienić. Jakiś czas temu zaczęłam szukać czegoś na wzmocnienie moich włosów. Zależało mi też bardzo na ich zagęszczeniu i po przejrzeniu blogosfery, trafiłam właśnie na słynne Calcium Pantothenicum. Opinie były różne, począwszy od szybciej rosnących włosów do zerowych efektów. Mimo tego postanowiłam zaryzykować i rozpoczęłam suplementację, która trwała trzy miesiące. O tym jednak za chwilę, a teraz przyjrzyjmy się bliżej naszym tabletkom. =)


Opis produktu:

Lek zawiera wapnia pantotenian, który jest związkiem kwasu pantotenowego (witamina B5) i wapnia. Kwas pantotenowy w komórkach organizmu ludzkiego występuje głównie w koenzymie A, związku niezbędnym w wielu procesach metabolicznych, zwłaszcza w przemianie węglowodanów, tłuszczów i białek. Kwas pantotenowy bierze udział w procesach wzrostowych organizmu, wpływa na regenerację skóry, wzrost włosów i paznokci.

Lek Calcium Pantothenicum Jelfa zalecany jest w celu uzupełnienia niedoborów kwasu pantotenowego w organizmie. Stosowany może być zarówno w leczeniu jak i w zapobieganiu niedoborom tego związku w ustroju.

Cena: Ok 10 zł
Ilość: 50 tabletek



Skład:



Moja opinia:

Opakowanie, które widzicie powyżej, zawiera 50 tabletek. Możemy na nim przeczytać, że Calcium Pantothenicum uznaje się za lek, ale w rzeczywistości jest to preparat witaminowy, zawierający pantotenian wapnia, czyli nic innego, jak witaminę B5. Takie pudełeczko niestety wystarcza tylko na 25 dni, bo musimy przyjmować minimum dwie tabletki dziennie, no chyba, że ktoś woli iść na całość i brać sześć na dobę - czyli maksymalnie dozwoloną dawkę. Dla osób, które mają sklerozę, na pewno nie jest to najwygodniejsza opcja. ;P Jeśli chodzi o smak, to nie wyczułam nic konkretnego, co znaczy, że jest OK. Tabletki są małe, więc wygodnie się je połyka i nie zajmują dużo miejsca. Cena też nie jest jakaś wygórowana, dlatego warto zaryzykować. :)

Działanie i efekty:

Teraz najważniejszy punkt programu. :) Jak już wcześniej wspomniałam, najbardziej zależało mi na wzmocnieniu i zagęszczeniu moich włosów. Producent sugeruje nam, że suplement wpływa także na ich wzrost. Ja po kuracji, która trwała trzy miesiące, przede wszystkim zauważyłam, że moje nieszczęsne kłaczki zaczęły mniej wypadać. Co prawda nie było to jakieś specjalne zahamowanie tego procesu, ale zawsze coś. Na pewno też szybciej rosły, ale nie dobrnęłam jeszcze do etapu mierzenia włosów, więc niestety nie jestem w stanie dokładnie określić, o ile przyspieszyły. :P Baby hair specjalnie mi nie przybyło, a to właśnie na nie liczyłam najbardziej. Zwykle, jak się na coś nastawię, to później nie widzę efektów. Też tak macie? Być może tylko na mnie nic nie działa i mam jakiegoś pecha. ;P A wracając do tematu, to nie jestem jakoś specjalnie zachwycona tymi tabletkami. Może zażywane w większej ilości przyczyniłyby się do uzyskania lepszych efektów, ale póki co nie zachwyciły mnie i nie zamierzam kupić ich ponownie w najbliższym czasie. Z drugiej strony, dobrze, że chociaż w jakimś minimalnym stopniu wpłynęły pozytywnie na stan moich włosółw i nie okazały się całkiem bezskuteczne. =)

A Wy macie jakieś sprawdzone suplementy?
Buziaczki! :*

13 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Skarby! ;) Myślałam, że już nie dam rady nic dzisiaj napisać przez ten upał, ale wreszcie mam trochę cienia i mogę działać. Jak...

Farmona, Jantar - Odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy (oryginalna receptura) Farmona, Jantar - Odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy (oryginalna receptura)

sierpnia 2015

Farmona, Jantar - Odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy (oryginalna receptura)



Cześć Skarby! ;) Myślałam, że już nie dam rady nic dzisiaj napisać przez ten upał, ale wreszcie mam trochę cienia i mogę działać. Jak widzicie, przyszła pora na słynną wcierkę Jantar. Do jej zakupu przymierzałam się dość długo, bo nie byłam jakoś specjalnie przekonana, ale w końcu zaryzykowałam. ;) Z tego co się orientuję, to mam chyba już trzecią wersję tego specyfiku (oryginalna receptura). Podobno ta stara była najlepsza, ale niestety nie miałam okazji jej wypróbować, a szkoda, bo miałabym teraz jakieś porównanie... Mówi się trudno. Zobaczmy zatem, co obiecuje producent. =)


Opis produktu:

Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów:  Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.

Cena: Ok 12 zł
Pojemność: 100 ml



Skład:



Moja opinia:

Nasza odżywka zwana wcierką, mieści się w szklanej buteleczce o pojemności 100 ml. Szczerze mówiąc przypomina mi trochę Amol, ale mniejsza o to. ;P Opakowanie zostało wyposażone w dozownik i myślę, że był to dobry pomysł. Dzięki temu nie wylewa się zbyt wiele produktu i kosmetyk staje się bardziej wydajny. Fakt faktem, że na końcu jest ciężko wydobyć resztki płynu, ale zawsze można pozbyć się dozownika. :) Zapach w tym przypadku, to chyba kwestia gustu, bo gdybym miała go do czegoś porównać, to powiedziałabym, że to woda kolońska. Nie jest jednak jakiś mocny czy drażniący, osobiście przypadł mi do gustu. ;) Wcierka, jak na wcierkę przystało ma konsystencję wody, ale dzięki dozownikowi zyskuje na wydajności. Na opakowaniu pisze, że produkt jest też przeznaczony do włosów, ale nie jestem co do tego przekonana. Ogólnie, to pierwsze wrażenie całkiem pozytywne no i myślę, że cena też jest bardzo atrakcyjna. ;)

Działanie i efekty:

No dobra, my tu gadu gadu, a jak na tę kurację zareagowały moje włosy? Zaznaczę, że wcierkę stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli codziennie przez trzy tygodnie, później kilka dni przerwy (w moim przypadku tydzień) i znowu codziennie przez trzy tygodnie. Dodam jeszcze, że jedno opakowanie starczyło mi na całą kurację. ;) Teraz pora na najistotniejszą kwestię - działanie. Przede wszystkim zauważyłam, że moje włosy stały się wzmocnione i zdrowsze. Wypadanie troszkę zmalało, więc tutaj nie odnotowałam jakichś spektakularnych efektów, ale najważniejsze, że się nie wzmożyło, bo przyznam szczerze, że trochę się tego obawiałam. Najbardziej zależało mi na wyhodowaniu baby hair i tutaj się zawiodłam. Co prawda przybyło trochę nowych włosków, więc nie mogę powiedzieć, że produkt nie działa, ale liczyłam na to, że będzie ich znacznie więcej. Być może po dłuższym stosowaniu osiągnęłabym lepsze efekty, bo skład jest ciekawy i bogaty w witaminy. Jeśli chodzi o wzrost moich włosów, to faktycznie przyspieszyły, mimo tego, że podcinam je co miesiąc, to i tak czułam, że stracone centymetry szybko do mnie wracają. Mam jednak małe zastrzeżenie. Producent zapewnia, że produkt łagodzi podrażnienia, a u mnie było całkiem odwrotnie. Zauważyłam, że po dłuższym stosowaniu, skóra mojej głowy staje się przesuszona i swędzi. Możliwe, że trzy tygodnie stosowania, to dla mnie za wiele. Podsumowując - liczyłam na efekt WOW i moje oczekiwania były chyba zbyt duże. Generalnie wcierka jest skuteczna, tylko nie tak bardzo, jak bym chciała. Mimo wszystko, mam zamiar jeszcze do niej wrócić, ale chyba będę stosować co drugi dzień, żeby nie podrażnić skalpu. Jeśli szukacie czegoś, co wzmocni włosy i przyspieszy porost, to sądzę, że jest to całkiem dobra opcja, z tym, że nie napalajcie się od razu tak, jak ja i nie oczekujcie nie wiadomo czego, bo możecie się rozczarować. ;)

A Wy co myślicie o tej nowej wersji? 
Buziaczki! :*

18 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Robaczki! ;) Połowa wakacji już niestety za nami, ale został jeszcze miesiąc laby. =) Mam dzisiaj dla Was recenzję szamponu, o kt...

Barwa Ziołowa - Szampon Czarna Rzepa do włosów osłabionych i z łupieżem Barwa Ziołowa - Szampon Czarna Rzepa do włosów osłabionych i z łupieżem

sierpnia 2015

Barwa Ziołowa - Szampon Czarna Rzepa do włosów osłabionych i z łupieżem


Cześć Robaczki! ;) Połowa wakacji już niestety za nami, ale został jeszcze miesiąc laby. =) Mam dzisiaj dla Was recenzję szamponu, o którym zupełnie zapomniałam. Większość z Was pewnie doskonale go zna, tylko kiedyś był chyba w innej buteleczce, która wyglądała tak. Wydaje mi się, że jest to ten sam produkt, ale jeśli się mylę, to mnie uświadomcie. Tyle słowem wstępu i przechodzę już do samego szamponu. :)


Opis produktu:

Odkryj magiczną moc ziół! Barwa Ziołowa to linia kosmetyków oparta na dobroczynnym działaniu naturalnych składników. To seria, której receptury zostały zaczerpnięte z tradycyjnej, ludowej mądrości.

przeznaczenie:
  • do pielęgnacji włosów osłabionych z tendencją do łupieżu

od natury:
  •  Ekstrakt z czarnej rzepy

od nas: 
  • Brak silikonów
  • Brak barwników
  • Hydrolizat keratyny
  • Krystaliczna formuła

zapewnia włosom:
  • Skuteczne oczyszczenie skóry głowy
  • Jedwabisty połysk
  • Zdrowy wygląd

Cena: Ok 3 zł
Pojemność: 250 ml

Skład:


Konsystencja:


Moja opinia:

Zacznę tradycyjnie od opakowania. ;) Mamy tutaj plastikową buteleczkę, w której mieści się 250 ml szamponu. Na początku wydawało mi się, że opakowanie jest przeźroczyste, i że to szampon ma tak ciemną barwę, ale okazuję się, że to butelka ma ciemny kolor. Mimo tego możemy zaobserwować jej zawartość, jeśli się dobrze przyjrzymy. Konsystencja jest dość rzadka, ale nie jest wodnista, co ułatwia rozprowadzenie produktu na włosach, a właściwie na skórze głowy, bo to właśnie tam powinien wylądować szampon. =) Zapach jest całkiem spoko. Czuć tam czarną rzepę, ale nie jest jakiś drażniący. Może ja już się po prostu przyzwyczaiłam do tej woni, ale mi osobiście nie przeszkadza. Dodam jeszcze, że jest to jeden z tańszych szamponów, więc warto spróbować za taką cenę, bo tańszy nie zawsze równa się gorszy. :)

Działanie i efekty:

Zużyłam już trzy opakowania tego produktu, co znaczy, że musiał przypaść mi do gustu. ;) Zaznaczę, tylko, że ja szukałam szamponu, który będzie dobrze oczyszczał, dlatego sprostał moim oczekiwaniom. Producent wspomina również, że ma on zapewnić włosom jedwabisty połysk ale nie oszukujmy się, skoro jest to szampon ziołowy, to wiadomo, że nie obędzie się bez odżywki lub maski. Mi to nie przeszkadza, bo stale używam czegoś do odżywiania moich włosów, ale nie radzę Wam nakładać tego szamponu na całą długość włosów, bo podejrzewam, że skończyłoby się to sianem na głowie. Skórę głowy faktycznie bardzo dobrze oczyszcza i świetnie nadaje się również do jej peelingów. Nie zauważyłam, żeby mnie podrażnił, więc jest OK. Możecie go również dostać w większym opakowaniu o pojemności 480 ml, jeśli się nie mylę. ;) Ogólnie jestem zadowolona i podejrzewam, że na pewno będę później testowała inne szampony z tej serii. Kusi mnie jeszcze brzozowy i pokrzywowy, ale wszystko w swoim czasie. =)

A tak przy okazji, jeśli prowadzicie bloga o włosach i chcecie się nim pochwalić, to chciałabym zaprosić Was do społeczności utworzonej niedawno przeze mnie. Wszystkie włosomaniaczki są mile widziane :)
Buziaczki! :*

5 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Nowsze posty Strona główna Starsze posty