Cześć! =) Jak widzicie, dzisiaj mam dla Was recenzję kolejnego, a właściwie ostatniego już produktu z serii DETOX HAIR LINE firmy Mario...

Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-nawilżająca terapia do włosów i skóry Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-nawilżająca terapia do włosów i skóry

maja 2015

Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-nawilżająca terapia do włosów i skóry


Cześć! =) Jak widzicie, dzisiaj mam dla Was recenzję kolejnego, a właściwie ostatniego już produktu z serii DETOX HAIR LINE firmy Marion. Tą terapię zostawiłam sobie na koniec, bo podejrzewałam, że będzie mi najmniej odpowiadała. Przekonajmy się zatem, czy faktycznie tak było. :)


Opis produktu:

Kompleksowa terapia sprawia, że włosy są nawilżone, naturalnie lśniące i dokładnie oczyszczone z nadmiaru sebum i pozostałości kosmetyków.

Składniki zawarte w terapii:

- Alga czerwona - regeneruje włókna włosowe, stabilizując komórki keratyny. Wygładza włosy, nawilża i dodaje im blasku.

- Glinka wulkaniczna - ma właściwości odtłuszczające, skutecznie oczyszcza włosy i skórę głowy. Sprawia, że włosy są wyjątkowo błyszczące, miękkie i sprężyste. Łagodzi skórę głowy.

- Koktajl octowy - składa się z kwasów owocowych i aromatycznych roślin leczniczych, które normalizują warstwę rogową skórę głowy. Restrukturyzują włosy, nadając im sprężystość i połysk.

Duosaszetka = Peeling + szampon

13 ml + 10 ml

Dzięki regularnemu stosowaniu kosmetyków oczyszczających z serii DETOX HAIR LINE, włosy zyskują utracony blask, mają zdrowy wygląd, lepiej przyjmują składniki aktywne zawarte w odżywkach.

Cena: Ok 3 zł
Pojemność: Peeling 13 ml + szampon 10 ml

Skład:


Konsystencja:


Moja opinia:

Nasza saszetka jest tradycyjnie podzielona na dwie mniejsze, w których znajdziemy tym razem 13 ml peelingu i 10 ml szamponu. Zapach jest praktycznie taki sam, jak w pozostałych produktach z tej serii, czyli świeży, delikatny i przyjemny. :) Konsystencja peelingu jest kremowa i ma w sobie maleńkie czerwone drobinki, chociaż nie widać tego za bardzo na zdjęciu. Szampon natomiast jest żelowy i również ma w sobie jakieś drobinki, które połyskują w odcieniach czerwieni. Oba produkty dobrze się nakłada i rozprowadza na włosach. Mi taka pojemność wystarczyła w zupełności, ale jeśli macie grube i gęste włosy, to polecam kupić dwa opakowania lub zużyć jedno w sposób, o którym wspomnę za chwilę. :)


Działanie i efekty: 

Na początku wspomniałam, że testowania tej saszetki obawiałam się najbardziej, ponieważ jest przeznaczona do włosów suchych i normalnych, a moje niestety mają tendencję do przetłuszczania się. Mimo tego, postanowiłam jednak, że ją też wypróbuję. Na początku wspomnę tylko w jaki sposób użyłam tego produktu, bo zrobiłam to troszkę inaczej, niż zaleca producent. Na opakowaniu mamy napisane, żeby najpierw wmasować peeling i spłukać, a później dopiero nałożyć szampon. Mi nie chciało bawić się w dwa mycia i po kilku minutach wmasowywania peelingu, dołożyłam do tego jeszcze szampon. Myślę, że nie zrobi to wielkiej różnicy, bo uzyskamy wtedy coś w rodzaju szamponu peelingującego, no ale przejdźmy już do efektów. :) Mamy tutaj bardzo fajne składniki, ale mimo tego nie uzyskałam efektu WOW na moich włosach. Wszystko pewnie przez to, że ten kosmetyk nie jest po prostu dla mnie. Jedyne co mogłabym zaliczyć do plusów, to piękny połysk na włosach, nadanie im miękkości i to przyjemne uczucie chłodzenia, podczas aplikacji. Nawilżenie było niestety zbyt mocne i moje włosy były za bardzo przylizane, ale jak na kosmetyk, którego nie powinnam stosować, to i tak nie było źle. :P Dla osób, które mają suchą skórę głowy, pewnie byłby, to strzał w dziesiątkę. Ja zdecydowanie bardziej wolę terapię oczyszczająco-odświeżającą i to ona jest u mnie na pierwszym miejscu, gdybym miała oceniać wszystkie trzy. Na drugim znalazłaby się terapia oczyszczająco-odbudowująca, a dzisiejsza niestety wypadła najgorzej z nich wszystkich. Mimo tego, nie żałuję, że spróbowałam, bo podobno kto ryzykuje, ten żyje. :) 

Testowaliście już kosmetyki z tej serii?
Jeśli tak, to dajcie znać, jak sprawdziły się u Was. :)
Buziaczki! ;*

2 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Dzień dobry Misiaczki! :) Ostatnio w końcu udało mi się sięgnąć dna maski, którą widzicie powyżej. Dość długo się z nią męczyłam i nie ...

Kallos KJMN Keratin - Maska keratynowa z proteinami mleka Kallos KJMN Keratin - Maska keratynowa z proteinami mleka

maja 2015

Kallos KJMN Keratin - Maska keratynowa z proteinami mleka


Dzień dobry Misiaczki! :) Ostatnio w końcu udało mi się sięgnąć dna maski, którą widzicie powyżej. Dość długo się z nią męczyłam i nie żebym była niezadowolona, ale cieszę się, że wreszcie mogę zacząć zużywać moje pozostałe zapasy kosmetyków. Moja recenzja będzie pewnie jedną z wielu recenzji tego produktu, ale wychodzę z założenia, że warto dzielić się swoimi spostrzeżeniami, bo każda z nas ma inne włosy i z działaniem danego kosmetyku różnie bywa. Dodam jeszcze, że kosmetyki z tej firmy, zwykle zamawiam tutaj. No to zaczynamy. =)


Opis produktu:

Keratynowa maska do włosów z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Dzięki zawartości keratyny i regenerujących protein mleka odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Odżywia i chroni suche, łamiące się włosy. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do układania, miękkie w dotyku i lśniące.

Cena: Ok 8 zł
Pojemność: 1000 ml

Skład:


Konsystencja:


Moja opinia:

Mamy tutaj do czynienia z plastikowym opakowaniem, które jest dość spore, bo zawiera aż 1 litr maski. Plastik z którego jest wykonane może nie jest specjalnie solidny, ale z użytkowaniem nie ma najmniejszego problemu. Zaletą tego pudełeczka jest duży otwór, dzięki któremu z łatwością wydobędziemy nawet resztki produktu pod koniec użytkowania. Konsystencja, jak widać przypomina krem, bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich, więc nie mam żadnych zastrzeżeń, co do tej kwestii. Jeśli chodzi o zapach, to wiele z Was pisało, że jest podobny do męskich perfum i tutaj muszę się zgodzić. Nie jest to jednak jakiś duszący i ciężki zapach, wyczuwam tam nawet nutkę świeżości. Nie musicie się go obawiać, nawet jeśli nie lubicie takich zapachów, bo nie zauważyłam, żeby utrzymywał się na włosach. =)


Działanie i efekty:

No i tutaj się nie zawiodłam. :) Maska robi z moimi włosami wszystko to, czego od niej oczekiwałam. Przede wszystkim moje włosy po jej zastosowaniu były zawsze gładkie i mięciutkie. Nie miałam problemów z rozczesywaniem, za co jestem jej wdzięczna, bo bardzo ułatwiło mi to życie. Te z Was które mają kręcone włosy, pewnie doskonale wiedzą co mam na myśli. :) Oprócz tego, zauważyłam też, że są bardziej nawilżone i zregenerowane, nie łamią się i nie rozdwajają. Producent zapewnia nas również, że włosy staną się bardziej lśniące i po zużyciu całego opakowania nie śmiem w to wątpić. Dużą zaletą tej maski jest fakt, że działa bardzo szybko. Ja zwykle trzymałam ją na włosach około 2 minut i mimo tego widziałam efekty. Więc jeśli nie lubicie długo czekać, to polecam. :) Na dodatek jest strasznie wydajna, przy moim użytkowaniu starczyła mi na pół roku, a jak na mnie, to na prawdę długo. Cena w porównaniu do wydajności i działania, jest korzystna, a nawet bardzo korzystna. Generalnie same plusy. Nie robię tutaj teraz żadnej reklamy, ale jeśli Wasze włosy potrzebują odżywienia i regeneracji, to na prawdę polecam, bo za małe pieniądze możecie mieć wydajny produkt, który przede wszystkim działa. =)

Lubicie kosmetyki firmy Kallos? :)
Buziaczki! :*

18 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Kochani! ;) Dzisiaj witam Was bez Pana Misia dlatego, że porozmawiamy sobie troszkę o zdrowiu, a właściwie o pestkach dyni, któr...

Kilka słów o pestkach dyni Kilka słów o pestkach dyni

maja 2015

Kilka słów o pestkach dyni



Cześć Kochani! ;) Dzisiaj witam Was bez Pana Misia dlatego, że porozmawiamy sobie troszkę o zdrowiu, a właściwie o pestkach dyni, które nam tego zdrowia dostarczą. Wszystko oczywiście pod kątem włosów. =) Osobiście uważam, że sięganie po zdrowe jedzonko, jest o wiele lepsze, niż wieczne łykanie suplementów. Za chwilę przekonacie się, dlaczego warto zwrócić uwagę na te małe ziarenka. :)


Jak pestki dyni wpływają na włosy?

  • Włos stają się bardziej lśniące
  • Przeciwdziałają wypadaniu
  • Wzmacniają je i regenerują
  • Dostarczają im niezbędnych składników odżywczych
  • Zapobiegają ich łamaniu i rozdwajaniu się
  • Stymulują wzrost
  • Regulują pracę gruczołów łojowych
  • Odżywiają skórę głowy



Podobne, a nawet takie samo działanie, mają suplementy diety stworzone z myślą o włosach. :) Dlatego własnie uważam, że zdrowa dieta jest podstawą aby mieć piękne i mocne włosy. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do pestek dyni, to przejdźmy może dalej...


Co zawierają pestki dyni?

  • Witaminę A
  • Witaminę B1
  • Witaminę B2
  • Witaminę B6
  • Witaminę C
  • Witaminę D
  • Witaminę E
  • Witaminę PP
  • Nienasycone kwasy tłuszczowe
  • Kwas linolowy
  • Beta-karoten
  • Potas
  • Cynk
  • Selen
  • Wapń
  • Żelazo
  • Fosfor
  • Miedź
  • Magnez
  • Błonnik
  • Fitosterole
  • Kukurbitacynę



Sami musicie przyznać, że wymieniona wyżej lista, do skromnych się nie zalicza. ;) To jest prawdziwa bomba witaminowa dla naszych włosów! Teraz już pewnie rozumiecie dlaczego tak zachęcam Was do chrupania tych pestek. Ja osobiście najbardziej lubię chrupać je solo, ale jeśli w  takiej postaci niespecjalnie Wam smakują, to fajnym rozwiązaniem jest dodanie ich do musli lub sałatki. Możecie też przerzucić się na pieczywo, które zawiera nasze magiczne ziarenka, jeść je w postaci prażonej, a nawet dodawać do ciast. ;) Tak na prawdę wszystko zależy od tego, jak bujną macie wyobraźnię i wymagające kubki smakowe. Jako ciekawostkę dodam, że pestki dyni wykorzystuje się w walce z glistą ludzką i tasiemcem, a to tylko potwierdza fakt, że są bardzo zdrowe i mają wspaniałe właściwości. =)

To jak, zabieramy się za chrupanie? :)
Buziaczki! :*

8 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Hey! =) Jak mija Wam weekend? Ja ostatnio męczyłam się z remontem i niestety nie miałam zbyt dużo czasu na pisanie bloga. Moje włosy ...

Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-odbudowująca terapia do włosów i skóry głowy Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-odbudowująca terapia do włosów i skóry głowy

maja 2015

Marion, DETOX HAIR LINE - Oczyszczająco-odbudowująca terapia do włosów i skóry głowy


Hey! =) Jak mija Wam weekend? Ja ostatnio męczyłam się z remontem i niestety nie miałam zbyt dużo czasu na pisanie bloga. Moje włosy przy okazji, też na tym ucierpiały, bo ich pielęgnacja nie mogła wyglądać tak, jak bym chciała, ale teraz nadrobię zaległości. A o czym dzisiaj? Pan Miś podpowiada Wam już na zdjęciu powyżej. :)


Opis produktu:

Kompleksowa terapia sprawia, że włosy są zregenerowane, wzmocnione i dokładnie oczyszczone z nadmiaru sebum i pozostałości kosmetyków.

Składniki zawarte w terapii:

- Olej awokado - zawiera dużą ilość składników odżywczych, które wzmacniają strukturę włosa, zapobiegając ich łamliwości. Intensywnie je pielęgnuje i regeneruje.

- Olej monoi - odżywia i nawilża włosy oraz skórę głowy. Wzmacnia włosy i przywraca im naturalny połysk.

- Keratrix® - odżywia włosy po zabiegach fryzjerskich, chroniąc je przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Zwiększa odporność na zerwanie.

- Koktajl cytrusowy - ekstrakty z limonki i cytryny oczyszczają i odświeżają włosy. Nawilżają je, czyniąc pełnymi blasku. Skutecznie łagodzą skórę głowy.

Dusaszetka = Szampon+ maska

10 ml + 13 ml

Dzięki regularnemu stosowaniu kosmetyków oczyszczających z serii DETOX HAIR LINE, włosy zyskują utracony blask, mają zdrowy wygląd, lepiej przyjmują składniki aktywne zawarte w odżywkach.

Cena: Ok 3 zł
Pojemność: Szampon 10 ml + maska 13 ml

Skład:


Konsystencja:



Moja opinia:

Jak widzicie, saszetka podzielona jest na dwa etapy, w których znajdziemy 10 ml szamponu i 13 ml maski. Taka zawartość w zupełności wystarczyła na moje rzadkie, średniej długości włosy, ale jeśli Wasze kłaczki są grube, gęste i długie, to polecam uzbroić się w dwa opakowania. :) Zapach jest bardzo świeży i przyjemny. Praktycznie pachnie bardzo podobnie, jak inna terapia z tej serii, którą miałam okazję testować już wcześniej. Szampon dobrze się pieni i rozprowadza, a maska nie spływa z włosów, więc konsystencja również jest OK. Szkoda tylko, że Marion nie produkuje takich masek w opakowaniach o większej pojemności, bo bardzo chętnie zrobiłabym sobie zapasy tych cudownych kosmetyków. =)


Działanie i efekty:

No to teraz pora na najważniejsze. ;) Na początku zaznaczę tylko, że podczas testowania tego produktu, myłam włosy metodą OOMO i w tym przypadku, maska służyła mi do zmycia oliwy z oliwek. Natomiast kiedy nałożyłam szampon na skórę głowy, poczułam taki przyjemny chłodek i miałam wrażenie czegoś w rodzaju mega odświeżenia. Na dodatek ten piękny zapach, mmm miodzio. :) Ogólnie producent zapewnia nas, że nasze włosy staną się wzmocnione, nawilżone, i pełne blasku. Osobiście zgadzam się z tym wszystkim, szczególnie jeśli chodzi o nawilżenie. Moje włosy były nawilżone na maksa i było to widać gołym okiem, więc jeśli macie suche włosy, to gorąco polecam Wam ten właśnie produkt. Odradzam Wam tylko stosowanie maski na skórę głowy, jeśli Wasze włoski mocno się przetłuszczają, bo skończy się to najprawdopodobniej przyklapem. Zapomniałam jeszcze dodać, że maska świetnie poradziła sobie ze zmyciem oliwy z oliwek, więc nie musicie się bać stosowania po olejowaniu. Cena też jest bardzo korzystna, dlatego warto spróbować. :) Właściwie, to nie mam w tym przypadku żadnych zastrzeżeń i tak, jak już wspomniałam wcześniej, żałuję że nie ma tych kosmetyków w większych opakowaniach.

A Wy lubicie kosmetyki firmy Marion? ;)
Buziaczki! ;*

7 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Cześć Kochani! :) Dzisiaj tak szybciutko, wspomnę kilka słów o witaminie B2. Nie jest, to może jakiś suplement, który został stworzony z ...

Teva - Vitaminum B2 Teva - Vitaminum B2

maja 2015

Teva - Vitaminum B2


Cześć Kochani! :) Dzisiaj tak szybciutko, wspomnę kilka słów o witaminie B2. Nie jest, to może jakiś suplement, który został stworzony z myślą o włosach, ale za chwilę się dowiecie, dlaczego warto uzupełnić jej niedobór. Chciałabym jeszcze podlinkować Wam fajną stronę, na której znajduje się test, dzięki któremu w łatwy sposób możecie sprawdzić, jakich witaminek Wam brakuje. :)
I może nie koniecznie musicie sięgać od razu po tabletki, ale warto wtedy uwzględnić brakujące witaminy w codziennej diecie, tak aby była odpowiednio zbilansowana. =)

Opis produktu:

Witamina B2 należy do witamin z grupy B rozpuszczalnych w wodzie. Najważniejszą funkcją ryboflawiny w organizmie jest jej udział w procesach oddychania tkankowego. Ryboflawina wspólnie z innymi substancjami bierze udział w metabolizmie węglowodanów, tłuszczów i białek, katalizując procesy utleniania glukozy, kwasów tłuszczowych i aminokwasów. Witamina B2 uczestniczy również w procesie widzenia o zmierzchu. Jest niezbędna do utrzymania prawidłowej funkcji błon śluzowych i nabłonka naczyń krwionośnych. Warunkuje również prawidłowe czynności układu nerwowego i skóry. Podawania witaminy B2 wymagają osoby spożywające dietę ubogo witaminową lub takie, u których z przyczyn fizjologicznych (np. ciąża, okres karmienia piersią, wysiłek fizyczny) lub z powodu choroby istnieje zwiększone zapotrzebowanie na witaminę, a także pacjenci z zaburzeniami wchłaniania jelitowego.

Jak widzicie, nie ma tu ani słowa o włosach, ale jeśli poszperamy trochę w Internecie, to dowiemy się, że nie dobór witaminy B2 może się objawiać wypadaniem włosów, zahamowaniem ich wzrostu oraz degeneracją procesów keratynizacji. Takie objawy mogą nam również sugerować niedobór innych cennych witamin, dlatego warto się zdrowo odżywiać, jeśli chcemy mieć zdrowe i piękne włosy. =)

Cena: Ok 5 zł
Ilość: 50 tabletek drażowanych

Skład:


Moja opinia:

Cóż mogłabym powiedzieć? Witamina, jak witamina. ;) Małe zgrabne pudełeczko z kolorowym motylkiem, które zapewne zmieści się w każdej torebce, więc nie musicie się obawiać, że zapomnicie o regularnej suplementacji. :) W środku znajdziemy 50 tabletek. Są one bardzo malutkie, co dla mnie jest dużym plusem, bo zawsze mam kłopot z połknięciem wielkiej tablety. Nie mają też jakiegoś wstrętnego smaku, jeśli jesteście wrażliwi na tym punkcie. Teraz pora przejść do sedna sprawy. :)


Działanie i efekty:

Moja przygoda z tą witaminą zaczęła się w momencie, kiedy miałam problem z zajadami i nic mi już na nie nie pomagało. Wtedy właśnie dowiedziałam się, że mój problem może rozwiązać witamina B2 i tak też się stało. Brałam jedną tabletkę dziennie i zajady zniknęły praktycznie po trzech dniach, ale kontynuowałam kurację, aż do zużycia całego opakowania. Przy okazji zauważyłam, że moje paznokcie stały się mocniejsze i szybciej rosły. Nie wiem dlaczego, ale u mnie pierwsze efekty zażywania witamin, zawsze można poznać po paznokciach. Jeśli chodzi natomiast o włosy, to ich wypadanie nieco się zmniejszyło i pojawiło się też trochę maluszków. Nie były to może jakieś spektakularne efekty, ale lepszy rydz niż nic. :) Poprawiła się również skóra, więc myślę, że jeśli dręczy Was któraś z tych dolegliwości, to warto zaopatrzyć się w witaminki z grupy B. :)

A jak mają się Wasze włoski?
Buziaczki! :*

7 komentarze:

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i za czas, który poświęcacie na czytanie mojego bloga. :)

Nowsze posty Strona główna Starsze posty